• +48 505 533 477
  • Kontakt

    Pozostańmy w kontakcie!X

    ADRESul. Or-ota 5, 01-507 Warszawa

    Formularz kontaktowy

    Twoją wiadomość jest przesyłana. Proszę poczekać...

    Dziękujemy za przesłanie wiadomości! Odpowiemy niebawem.

    Wystąpił jakiś problem z przesłaniem wiadomości. Spróbuj ponownie.

    Prosimy wypełnić wszystkie pola formularza przed jego wysłaniem.

ZAJĘCIA

KARATE SHINKYOKUSHIN – MŁODZIEŻ i DOROŚLI

"Aby opanować sztukę walki, trzeba zrozumieć jej filozofię. Ciało bez ducha jest bezużyteczne."

CO DAJE KARATE?

Karate jako samoobrona

    Karate daleko wyprzedza inne sztuki walki pod względem możliwości samoobrony.
Aikido, jujitsu, judo i kendo nie mogą po prostu konkurować z karate, jeżeli chodzi
o efektywność. Toteż na całym świecie istnieje duże zapotrzebowanie na kwalifikowanych specjalistów karate wobec zatrudniania ich przez wojsko i policje w dużym wymiarze godzin. Najważniejszą przyczyną popularności karate jako środka samoobrony jest krótki termin przyswojenia podstawowych elementów karate niezależnych od wieku i płci.

    Druga przyczyna to zamknięty system bloków kryjących całe ciało charakterystyczny
dla karate. Odpowiada on właśnie najczęściej formie ze strony chuliganów w dużych aglomeracjach miejskich, tzn. w postaci pobicia rękami i nogami. Każdy orientuje się,
że bardzo rzadko zdarza się agresywny atak w postaci przewracania, wykręcania rąk
czy bicia kijem – obrona przed takimi atakami wydaje się być domeną innych sztuk walki. Panuje przekonanie, że karate jest zbudowane jedynie na technice uderzeń i kopnięć
i że taka metoda samoobrony jak uwolnienie rąk z uchwytu jest domeną judo lub aikido. Jest to oczywiste nieporozumienie. Judo, aikido, karate i inne formy walki wręcz pochodzą
z tajitsu i każda z nich rozwinęła swe własne cechy. Prawdą jest, że podstawową bronią karate są bloki, uderzenia i kopnięcia, nie znaczy to jednak, że poszczególne techniki tajitsu nie mogą być stosowane w karate.

    Mimo potencjalnych możliwości samoobrony zwycięstwo nad przeciwnikiem bez rozpoczęcia walki jest najcięższą sztuką i stanowi jedną z podstawowych zasad karate. Przysięga Dojo stanowi etyczno – moralne zobowiązanie do nie stosowania technik karate poza Dojo. W sekcjach nowoczesnego, uniwersalnego karate Shinkyokushin nie ćwiczy się samoobrony, ponieważ system Shinkyokushinkai zawiera ogromną liczbę różnych bloków
od bardzo prostych do skomplikowanych pułapek, jest więc sam w sobie doskonałą formą samoobrony.

Karate jako rekreacja

    Jest obecnie najbardziej popularną formą uprawiania karate wśród wielu milionów ludzi
na całym świecie. Karate jako sztuka i karate jako rekreacja to jedno, jedynym elementem, który różni te pojęcia jest zakres ćwiczeń. Forma rekreacyjna zakłada program na minimum możliwości, sztuka zakłada program na maksimum możliwości człowieka. Obie formy pociągają szczególnie ludzi pragnących osiągnąć fizyczną i psychiczną dyscyplinę wewnętrzną, dążących do osiągnięcia celu poprzez realne działanie, a nie tylko poprzez medytację. Kluczem do popularności tej formy karate jest „istota karate”, a nie poszczególne techniki. Dla wielu osób pracujących w ciągłym napięciu, karate stanowi antidotum na nieprzerwane pasmo stresów.

    Wtopienie się w świat innych wartości jakie obowiązują w Dojo, poprzez poddanie się reżimowi treningowemu zmusza do skupienia uwagi na technice, oddychaniu, walce. Głębokie zaangażowanie fizyczne i psychiczne powoduje hamowanie i wyciszanie
w obszarach mózgu, które przez wiele godzin dziennie są eksploatowane. Efektem ćwiczeń jest uczucie odprężenia. Wielu znanych polityków i ludzi sztuki jak Matsuchei Mori, Takco Miki – ekspremierzy Japonii, król Juan Carlos (Hiszpania), książę Mohamed (Jordania), książę Shahram (Iran), aktorzy Sean Connery (znany jako James Bond) i Sony Shiba, utożsamiają karate z odprężeniem, metodą odzyskiwania sprawności, własną sztuką, samoobroną itp. Znaczy to, że znajdują w karate coś indywidualnego dla siebie.
To wiąże z karate na zawsze i powoduje, że częstokroć mimo podeszłego wieku są nadal aktywni. Wśród ludzi sztuki uprawiających karate Shinkyokushinkai dla własnej satysfakcji jest wielu muzyków, plastyków i grafików, którzy poświęcili Karate swoje prace i utwory.

Zwyciężyć siebie samego

    Nie ma chyba równie jak karate kontrowersyjnej dyscypliny sportu. Dla większości osób jest ono po prostu zwykłym okładaniem przeciwnika rękami i nogami, a są tacy, którzy mówią, żeby zakazać uprawiania tej dalekowschodniej sztuki walki. Na nic zdadzą się tłumaczenia, że sztuka karate nie jest agresją wymierzoną przeciwko drugiemu człowiekowi, że sport ten opiera się na podstawach filozoficzno-duchowych, że jest szkołą charakteru … Pojawiają się głosy, że owszem boks, kick-boxing można trenować,
bo pojedynki w tych dyscyplinach to męska, twarda walka, ale karate to mordobicie, więc powinno być zakazane.

    Takie opinie można spotkać nie tylko wśród ludzi pasjonujących się sportem, ale także wśród osób pracujących nad rozwojem kultury fizycznej, również wśród dziennikarzy.
Co gorsza – ci ostatni zamiast pisać prawdę o karate, sięgać do jego idei, szukają w nim często taniej sensacji albo zbywają milczeniem. Nic więc dziwnego, że świadomość społeczna na temat sztuk walki rodem z Dalekiego Wschodu, kształtuje komercja filmowa, której fabuła eksponuje brutalność, skręcane karki, wybijane zęby, etc.
Daleki Wschód, dla nas, ludzi kultury Zachodu, zawsze pozostawał zagadką, nie tylko ze względu na specyfikę religijną i filozoficzną tamtego regionu, ale także ludzi w nim żyjących – ich mentalność, siłę ducha i mistycyzm. Orient budzi podziw zmieszany z niepokojem, który jest konsekwencją braku wiedzy. Można więc sądzić, że jest rzeczą oczywistą,
iż pokazywanie dalekowschodniej sztuki walki jako brutalnej siły, w umysłach wielu osób nie znających koncepcji taoizmu, pojęcia ki czy tan tien, musi wzbudzić sprzeciw. Nie można ukrywać, że Europejczycy i Amerykanie nie lubią rzeczy zawiłych. Dlatego bardziej fascynuje nas boks, w którym wszystko jest proste i wiadomo o co chodzi.
W Stanach Zjednoczonych powstał kick-boxing, sport wizualnie bardzo podobny do karate.
Nie posiada on jednak żadnych aspektów duchowych, a głównym jego celem jest wypracowanie takiej siły mięśni i umiejętności technicznych, żeby pokonać przeciwnika. Wszystko proste i jasne.

    Yee Ching Wong, jeden z mistrzów dalekowschodnich sztuk walki, powiedział:

„Aby opanować sztukę walki, trzeba zrozumieć jej filozofię. Ciało bez ducha jest bezużyteczne”.

Twórca stylu Kyokushinkai (słowo to w języku japońskim oznacza stowarzyszenie poszukiwaczy najwyższej prawdy), MASUTATSU OYAMA, przez półtora roku przebywał samotnie w górach, aby doskonalić swój umysł i ciało,
a przez to tworzyć podstawy filozoficzne swojego karate. Jak napisał, w tamtym czasie poczucie izolacji było najstraszliwszą rzeczą jakiej doznał, ale nie chciał poddawać się temu uczuciu. Co pewien czas golił sobie brew, ponieważ wtedy był świadomy, że tak wyglądając nie może pokazać się wśród ludzi. Może wydawać się to dziwaczne, ale dzięki nieustannej pracy nad sobą, Oyama po powrocie z gór stał się człowiekiem niezwyciężonym, chociaż
do walki z nim stawało wielu znakomitych bokserów i zapaśników z całego świata. Oyama walczył również ze zwierzętami, pokonał 53 byki. W czasie tournee po USA „New York Times” nazwał go „Boską Ręką”. Z pewnością takie rewelacje u nie jednego człowieka kultury Zachodu muszą budzić powątpiewanie i pytanie: „Po co to wszystko?”.
Mas Oyama odpowiada na nie bardzo prosto:

„Aby przekroczyć nie uświadomione granice ludzkich możliwości, wydobyć ukryty w nas potencjał siły ducha i zwyciężyć siebie samego”.

    Ze względu na pierwiastek filozoficzno-duchowy dobrym karateką nie można stać się po pięciu czy nawet dziesięciu latach treningu. Mistrzów tej sztuki walki jest niewielu w porównaniu z innymi dyscyplinami sportu. Być może dlatego karate wydaje się tak bardzo tajemnicze i owiane tyloma legendami, które czasami graniczą z naiwną głupotą, szkodzącą tej jakże fascynującej dyscyplinie.

    W świątyni Enkaku-ji, gdzie znajduje się obelisk poświęcony jednemu z twórców sztuki karate – Gichinowi Funakoshi, widnieje napis.

„Karate ni sente nashi” – „Karate nigdy nie było sztuką agresji”.

Czyli inaczej: Karate nigdy nie atakuje pierwsze.

Copyright © Mushin 2008-2017. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Zaprojektowane przez  vicom solutions.